Odpowiedź jest prosta: niczym. Po prostu jej trajektoria prowadziła tak blisko Słońca, że miała zostać przez nie odparowana, a wielki żar roztopić skałę, będąca jej sercem. Lovejoy w fachowym nazewnictwie nosi oznaczenie C/2011 W3 i może się poszczycić wiekiem ponad 900 lat! Jest to kometa z tzw. grupy Kreutza, czyli "stadka" komet powstałych z rozpadu jednej wielkiej. Średnio co tydzień jedno takie niewielkie (przeciętnie 10m średnicy) ciało zostaje spopielone, jednak Lovejoy na tym tle się wyróżnia. I nie tylko przeżyciem w bezpośredniej bliskości gwiazdy.
Lovejoy liczy sobie ok 200 metrów średnicy, jest więc sporo większa od przeciętnej przedstawicielki grupy. Nocą z 15/16 grudnia znalazła się ok. 140 000 km nad powierzchnią Słońca i choć poniosła spore uszczerbki, to jednak wszystko wskazuje na to, że ocalała. No dobrze, ale po co nam ta wiedza? Odpowiedź jest prosta - badając jej budowę i strukturę, możemy odkryć sposób, w jaki można zbliżać się na bardzo bliskie (astronomicznie) odległości do gwiazd.




















