Dotychczas naukowcy poszukujący metod na skuteczne znikanie z oczu, skupiali się na wytwarzaniu peleryn niewidek działających dzięki manipulowaniu specjalnie spolaryzowanym światłem, promieniami podczerwonymi albo też mikrofalami. Peleryny nowej generacji mogą zaś zapewnić niewidzialność dzięki oryginalnemu ugięciu najzwyklejszego światła widzialnego. I to jest świetna wiadomość! Wiadomo przecież, że ktoś, kto będzie chciał zniknąć, będzie dążył do tego, by zrobić to zwyczajnie, w stylu: jestem i nie ma mnie - tak przecież czynią wszyscy prawdziwi czarnoksiężnicy. I na pewno nie będzie przed zniknięciem poddawał się działaniu generatora mikrofal czy podczerwieni.
Pionierski instrument elektroniczny odnaleziony we Francji
Tak też pewnie myśleli naukowcy z University of California w Berkeley. Wymyślili oni pelerynę z azotku krzemu. To płaszcz dziurawy jak rzeszoto: znajduje się na nim ogromna ilość otworów w różnych rozmiarach. Porowata struktura płaszcza powoduje, że jakakolwiek nierówność pokryta nim, wydaje się oglądającemu płaską jak deska. Ujmując rzecz inaczej: można by pokryć taką peleryną np. Statuę Wolności, a to, co ukazałoby się naszym oczom, nie byłoby konkretnym kształtem przykrytym ogromną płachtą, lecz płaską powierzchnią. Hipotetyczna reakcja mieszkańców Nowego Jorku byłaby zapewne bezcenna.
Na razie jednak o tego typu zabawach można zapomnieć. Powód jest banalny: dzięki pelerynie udaje się na razie ukryć jedynie obiekty widoczne pod mikroskopem. Amerykańscy naukowcy są jednak pełni optymizmu i wierzą, że z czasem uda się wykorzystać metodę do produkcji gadżetów, które – jak przypuszczają - mogą dostarczyć naprawdę wiele uciechy.




















