Analizując podstawowe cechy psa i robota predysponujące ich do „zawodu” ratownika można przytoczyć dwa odmienne przykłady umiejętności: pies nie przekaże szczegółowych informacji do bazy o ewentualnie ocalałych, robot nie ma tak silnie rozbudowanych zmysłów percepcji jak zwierzęta. To tylko wybrana specyfika, ale i ona stała się przesłanką do zaproponowania przez naukowców i inżynierów skompilowanego rozwiązania.
Nowy projekt w Instytucie Robotyki Carnegie Mellon bazuje na idei integracji cech kluczowych istotnych dla skutecznego przeprowadzania akcji ratowniczych. W ramach opracowanej koncepcji dokonano specyficznego zestawienia umiejętności psa i maszyny. W efekcie finalnym powstał pomysł by partnerem psa w takich akcjach był robot lub można byłoby to przedstawić odwrotnie, że działania robota wspierane będą obecnością psa.
Odpowiednio przeszkolony pies ratownik przenosić będzie robota na skonstruowanym do tego celu stelażu. Konstrukcja maszyny również jest specyficzną propozycją rozwiązania. Ten typ robotów wykorzystywany jest przez służby ratownicze z dużą skutecznością, a ze względu na swoją budowę nazywany jest snakebotem.
W pionierskim eksperymencie brał udział pies ratownik o imieniu Freitag. Dzięki doskonałemu węchowi i odpowiedniemu przeszkoleniu czworonożny przyjaciel człowieka jest w stanie odszukać uwięzione ofiary katastrof. Przenoszony przez psa robot, niczym beczułka z miodem przez Bernardyna, reaguje na szczekanie psa, gdy tylko ten odnajdzie zaginionych. Ten dźwięk jest interpretowany przez maszynę jako sygnał zainicjowania poszukiwań. Robot wyposażony w urządzania monitorujące (kamerę, sensory) o elastycznej budowie potrafi wpełznąć w najmniej dostępne zakamarki. A co najważniejsze relacja z akcji przesyłana jest do bazy ratowników, którzy na bieżąco mogą kontrolować przebieg sytuacji.
Działanie partnerów ratowników przedstawia film dołączony do artykułu.




















