Jego projekt jest częścią Kinetic Art Fair, wystawy, którą nadal można podziwiać w Londynie.
Tresset skonstruował robota składającego się z kamery i mechanicznego ramienia zaopatrzonego w przyrząd piszący. Robot szkicuje portrety ludzi siedzących przed nim. Najpierw kamera skanuje twarz modela, następnie dane dotyczące rysów twarzy są przetwarzane, a mechaniczne ramię ożywa i zaczyna szkicowanie. Nie wszystkich wyniki satysfakcjonują, ale jak zaznacza Tresset, robot nie ma zwyczaju schlebiać modelowi, a szkicuje dokładnie to co widzi. Stworzenie rysunku trwa około 20 minut.
Robot prezentowany jest na wystawie londyńskiej poświęconej sztuce kinetycznej. Sztuka ta korzeniami sięga początków XX wieku, kiedy w latach dwudziestych Marcel Duchamp eksperymentował z obiektami, które mogły zostać wprawione w ruch. Sam termin "sztuka kinetyczna" powstał w latach pięćdziesiątych. Obecnie zjawisko to przeżywa renesans. Kinetic Art Fair jest organizowane już po raz trzeci, a w zeszłym roku wystawę odwiedziło ponad dwadzieścia tysięcy zwiedzających. To, co można obejrzeć na wystawie londyńskiej jednak nie jest tym samym, co sztuka kinetyczna w dawnym tego słowa znaczeniu: pełno tutaj maszyn, robotów i innych wynalazków, i przypomina to bardziej wystawę poświęconą nowinkom technologicznym. Jednak ta sztuka już znalazła swoich odbiorców. Damien Hirst, angielski artysta awangardowy i kolekcjoner, zakupił ostatnio pracę Tima Lewisa, który na Kinetic Art Fair prezentuje kolekcję swoich prac, między innymi dużych rozmiarów kucyka, który w miejscu głowy ma rękę w rękawiczce, i biega radośnie po wystawie.
Dla wielu ludzi zarówno wynalazek Tresseta, jak i cała wystawa ma mało wspólnego ze sztuką. Jednak z pewnością dostarczyć może ona wiele rozrywki.




















